|
Zakładki:
Kraków
Polska
|
niedziela, 15 listopada 2009
Sprawa Biprostalu - protest
Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa 31 016 Kraków Ul. Sławkowska 17/ 26 Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa zwraca się z prośbą o interwencję i podjęcie stanowczych działań zmierzających do powstrzymania planów zniszczenia mozaiki dekorującej południową elewację budynku Biprostalu przy ulicy Królewskiej 57 w Krakowie. Zgodnie z doniesieniami prasowymi, użytkownik obiektu zamierza wykonać docieplenie budynku izolacją zewnętrzną, deklarując, że nie przewiduje podjęcia żadnych prób zachowania mozaiki, która w opinii dyrektora finansowego firmy Biprostal SA Leszka Białego: „jest w bardzo złym stanie. Ceramiczne płyty mogą odpaść w każdej chwili. Poza tym, dlaczego mielibyśmy je chronić. Obiekt nie jest zabytkiem, więc nie mamy takiego obowiązku. Zależy nam na uzyskaniu wysokich parametrów energooszczędności budynku. A to wymaga odpowiedniej izolacji wszystkich ścian”. (cytat za Gazetą Wyborczą, dodatek krakowski z dnia 9 11 2009). Tymczasem sprawa dotyczy monumentalnej kompozycji wykonanej z ceramicznych płytek według projektu krakowskiej artystki Celiny Styrylskiej-Taranczewskiej, specjalnie dla tego budynku, którego ogromna, ponad pięćdziesięciometrowa pozbawiona okien ściana dominuje przy skrzyżowaniu ulic Królewskiej i Kijowskiej. Najwyższy w owym czasie krakowski budynek został zaprojektowany przez Mieczysława Wrześniaka i Pawła Czapczyńskiego. Jego budowę ukończono w 1964 roku. Warto wspomnieć, że budynek ten jest wymieniany w większości opracowań omawiających powojenną architekturę Krakowa, (np. T. Dobrowolski, Sztuka polska, Kraków 1974; T. Dobrowolski, Sztuka Krakowa, Kraków 1978; M. Fabiański, J. Purchla, Historia architektury Krakowa w zarysie, Kraków 2001). To zarazem jeden z nielicznych obiektów, którego ceramiczna dekoracja jest wzmiankowana w tego typu publikacjach. Sama zaś mozaika jest wymieniana w opracowaniach poświęconych ceramice i rzemiosłu artystycznemu, (np. Z. Żygulski jun., Dzieje polskiego rzemiosła artystycznego, Warszawa 1987; B. Kostuch, Krakowska powojenna ceramika architektoniczna, "Krzysztofory", nr 23, 2005). Obecnie, zgodnie z wykonanym i zatwierdzonym (!) projektem biurowiec ma zostać obłożony szkłem i kamiennymi płytami. Tak bezpardonowe potraktowanie niezwykłego pod każdym względem dzieła budzi ogromne oburzenie nie tylko wśród przedstawicieli środowisk związanych z architekturą, sztuką, czy historią sztuki ale również wśród ogromnej liczby krakowian. Trudno jest zrozumieć arogancję i bezkompromisowość użytkownika, który nawet nie podejmuje działań, by tak wyjątkową dekoracje zachować. Obowiązek ochrony i dbałości o pozostawione nam przez poprzednie pokolenia dobra kultury nakłada na wszystkich obywateli RP Konstytucja. Jakkolwiek można dyskutować nad wartością estetyczną takich, czy innych rozwiązań, istotna jest też ich oryginalność, wyjątkowe rozwiązania techniczne, a w tym przypadku spójność z projektowanym obiektem. Umieszczenie w tym miejscu mozaiki było intencją projektantów – jej likwidacja (przez zniszczenie lub usunięcie, czy przeniesienie), stanowi jawne naruszenie prawa autorskiego i zmienia wyraz całego obiektu. Jego skala wpływa także na wyraz otoczenia - monumentalna mozaika stanowi istotny element kompozycji przestrzeni architektonicznej w tym miejscu, chciałoby się powiedzieć:- jedyny artystyczny akcent wobec dominujących wokół billboardów, szyldów i budek. Dopuszczenie do jej zniknięcia (zasłonięcia lub skucia) będzie niestety smutnym dowodem na nasz brak wrażliwości estetycznej i szacunku dla twórczości minionych pokoleń Dlatego zwracamy się z prośbą o pilną interwencję i znalezienie rozwiązań umożliwiających zachowanie mozaiki in situ. Przewodniczący OKRK: Mikołaj Kornecki Sekretarz OKRK: Janina Żuradzka Przew. Komisji OKRK ds. Zabytkowych Cmentarzy Krakowa i Ziemi Krakowskiej: Monika Bogdanowska Do pisma dołączamy listę osób i stowarzyszeń popierających nasz protest
wtorek, 03 listopada 2009
... i po akcji
Spontanicznie zorganizowana akcja zgromadziła wczoraj około dwudziestu osób, które spotkały się o 18:00 przy starych, drewnianych willach na Rondzie Matecznego, żeby - w dzień zaduszny - pożegnać się z kolejnym elementem miasta odchodzącym w przeszłość i wspomnieć te, których już nie ma. Te dwa budynki, mimo ich wysokiej wartości architektonicznej i doskonałej lokalizacji (a może właśnie ze względu na to ostatnie) prawdopodobnie wkrótce znikną z krajobrazu Krakowa. Dlatego każdy z nas zapalił na miejscu znicz. Relacja z akcji jutro w Kronice (TVP Kraków). Dziękuję wszystkim, którzy przyszli. ![]() ![]() ![]() (zdjęcia: Paweł Kubisztal, Piotr Drozd)
poniedziałek, 02 listopada 2009
Akcja "ZNICZ dla ducha miasta"
UWAGA! Każdego, komu leży na sercu los zabytkowych budynków w Krakowie
zapraszamy dziś o 18:00 na RONDO MATECZNEGO. Stoją tam dwie stare
drewniane wille,które rozpadają się na naszych oczach. Chcemy zapalić
znicz "duchowi miasta", który razem z budynkami - "punktami zaczepu
wspomnień"odchodzi w przeszłość. Powiedzcie swoim znajomym, przyjdźcie
też sami! Wystarczy poświęcić kwadrans! Przynieście znicze!
czwartek, 29 października 2009
Pomnik JPII - wersja 16.0
W dzisiejszej "GW" przeczytałam, że w Krakowie stanął 16. (sic!) pomnik papieża Jana Pawła II. Tym razem niezwykłej urody prezent otrzymała Nowa Huta, a ściślej - kościół Arka Pana. Pewnie myślą Państwo, że to kolejny Dźwigaj. Otóż nie, tym razem autorem rzeźby jest włoski artysta, niejaki Carllo Balljana. To, jak podkreśla proboszcz parafii, dopiero (!) drugi papieski pomnik w "tej części Krakowa". Trudno mi uniknąć biblijnych odniesień - czuję się jak niewierny Tomasz. Dopóki nie pojadę do Huty i na własne oczy nie zobaczę papieża w pozycji "łapiący odlatującą czapkę" na postumencie ustawionym NA SCHODACH (!), otoczonym chryzantemami (czekamy na znicze, to taka polska tradycja: znicze przy pomnikach) i miniogródkiem z wrzosów, nie uwierzę. Póki co przecieram oczy. Który to już raz...
piątek, 16 października 2009
Uczmy się od Tarnowa
Rzeczywistość składa się z małych rzeczy, drobnych zdarzeń. Oraz z mniej lub bardziej sympatycznych niespodzianek. Na przykład taki chodnik. Mówimy chodnik, widzimy ścieżkę z kostki, która prowadzi z różnych miejsc w różne miejsca, o którą kłócą się piesi, rowerzyści i kierowcy. Co na chodniku można spotkać? Papierki. Wyrastające ze szczelin rośliny. Znienacka psie kupy. I słupy (latarni, znaków drogowych itp.) - najczęściej na środku, skutecznie utrudniające poruszanie się wąskim chodnikiem osobom z wózkami (dziecięcymi i inwalidzkimi) i marzycielom, noszącym na czołach dowody niespodziewanych spotkań ze słupem.. A w Tarnowie inaczej - ktoś tam najwyraźniej pomyślał, zlecił co trzeba i słupy zaczęły znikać z chodników. Przykład poniżej (zdjęcia: sean - dzięki!) ![]() ![]()
wtorek, 29 września 2009
Mały Rynek dla każdego!*
*Masz kupę kasy? Prowadzisz salon samochodowy albo inny interes i chciałbyś zorganizować promocję? Władze Krakowa serdecznie zapraszają Cię na Mały Rynek! Za odpowiednia opłatą będziesz mógł/mogła wystawić tam wszystko, od zapachowych świeczek przez ofertę banku po samochody! Takiej reklamy nikt dotąd nie wydrukował, nie pojawia się ona też na popularnych portalach internetowych. Ale widocznie władze miasta postawiły na marketing szeptany... Skoro na Rynku Głównym może dziać się wszystko - targ staroci (tak, jakby nie wystarczył cotygodniowy pod Halą Targową), XII Święto powiatu wólkowskiego połączone z promocją pościeli wełnianej, Dożynki (w Gminie Kraków mamy tyle pól uprawnych, że to właściwie nie powinno dziwić) itp., itd., skoro na masztach przeznaczonych na flagi państwowe wiszą reklamy, skoro kamienica Pod Murzyny była przysłonięta płachtą reklamową przez przez TRZY LATA, to dlaczego mielibyśmy się przejmować tym, co się dzieje na Małym Rynku? Oto w miniony weekend miała tam miejsce - jakże prestiżowa! - promocja nowego modelu VW Polo (zdjęcia Sean - dzięki!). Nie wątpię, że specjalnie na tę wyjątkową imprezę zjechały do Krakowa koronowane głowy i najwybitniejsi artyści. ![]() Przestrzeń publiczna w naszym mieście ulega na naszych oczach postępującej dewaluacji. Wkrótce może stać się tak, że faktycznie każda impreza - nieważne, czy promująca wartości kulturalne, czy stricte komercyjna - będzie miała dla siebie miejsce na dowolnym miejskim placu, na dowolnej ulicy. Dobrze podsumowali to użytkownicy forum Skyscrapercity: (...) w Krakowie szybko następuje inflacja takich "eventów". Podobnie było z wielkoformatowymi reklamami (pierwsza -Winterthur na Mariackim była skandalem, choć wisiała tylko kilka miesięcy - potem poszło gładko, skończyło się na 3-letniej ekspozycji reklam na Murzynach), targami (10 lat temu były dwa razy do roku, teraz są co miesiąc), koncertami, a nawet tymi nieszczęsnymi flagami, które teraz po prostu są wymieniane. Za pół roku może się okazać, że na Małym Rynku mamy komercyjne "prezentacje" raz na tydzień. (behemot) (...) dla wszystkich dalej nie rozumiejących czym się różni Stare Miasto od galerii handlowej takie zadanie logiczne: powiedzmy, że masz prywatną galerię sztuki, a w niej cenny, jedyny w swoim rodzaju obraz. Ludzie przyjeżdżają z całego świata tylko po to, żeby go zobaczyc. W którymś momencie ktoś dochodzi do wniosku: "dużo ludzi tu przyjeżdża - niech oglądają reklamy". No i zasłaniasz obraz np. wielką płachtą Coca-Coli. Myślisz, że ktokolwiek przyjedzie do Ciebie po raz kolejny? A po co? Nota bene na kamienicy pod orłem reklamuje się...Gdańsk. Gdybym miał za duzo pieniędzy wykupiłbym prowokacyjnie reklamę Wrocławia. Coś w stylu "przyjedź do nas zobaczyć rynek bez reklam"...(k-polis:sean) W najbliższym czasie spodziewamy się Wielkiej Premiery Klozetu "Jacek" - najlepiej pod znanym z kina hasłem "Gówno to życie".
środa, 16 września 2009
Rynek bez reklam???
Jakiś czas temu w krakowskiej Wyborczej ukazał się artykuł Kryzys przepędził reklamy z kamienic. Chodziło o to, że z fasad przy Rynku zniknął wielki format. Przepędzał już ten kryzys wcześniej reklamy z budynków w ogóle, a jeszcze wcześniej - z centrum Warszawy... Tymczasem na Rynku w najlepsze wiszą sobie reklamy Krakowskiej Szkoły Filmu i Komunikacji Audiowizualnej. I to gdzie! Na masztach, na których zwykły wisieć flagi państwowe i miejskie podczas ważnych uroczystości! Osoby odpowiedzialne za wynajęcie tych masztów jako przestrzeni reklamowej powinny się spalić ze wstydu.
Podobnie jak reklamodawca, który najwidoczniej uważa, że reklamą na Rynku przyda sobie blasku (wcześniej reklamy szkoły wisiały m.in. nad szyldem "Jaszczurów") i za nic ma dbanie o jakość przestrzeni publicznej w naszym mieście, a jednocześnie radośnie używa przymiotnika "Krakowska" w nazwie tak, jakby miasto z jakiegoś powodu mogło z tej szkoły być dumne. Wstyd!
wtorek, 15 września 2009
Squattersi pod Benedyktem - o wspólnym losie zrujnowanych zabytków
Dziś w "Gazecie Krakowskiej" artykuł o squattersach w Zajeździe pod Benedyktem. Zbudowany w XVIII wieku, w czasach zaborów przekształcony w koszary, był pierwszym budynkiem w Krakowie (a według niektórych źródeł także w Polsce) wyzwolonym spod okupacji w 1918 roku. ![]() Zajazd pod św. Benedyktem. źródło: e-przewodniki.pl Odkąd pamiętam, z zajazdem działy się dziwne rzeczy. Był tam sklep meblowy, restauracja, miało tam być Muzeum Historii Podgórza (inicjatywa zdolnych ludzi z PODGORZE.PL), następnie galeria Jerzego Dudy-Gracza. Od lat budynek stoi i niszczeje, podczas gdy miasto powolutku wydaje kolejne ekspertyzy i decyzje*. Tymczasem squattersi z Inicjatywy na Rzecz Rewitalizacji Przestrzeni Miejskiej się nie cackali. Budynek jest? Jest. Komuś potrzebny? Najwyraźniej nie. No to na co jeszcze czekać? Doskonale wiedzą, że są tam nielegalnie, ale widzą sens w choćby takim ożywianiu tego na wpół umarłego miejsca. Miasto jednak upomniało się o swoje i najprawdopodobniej dzisiaj po południu w zajeździe nie będzie już śladu po squacie. Wcale nie dziwię się squattersom, że "przejęli" budynek - dobrze, że ktoś się nad zajazdem wreszcie zlitował. Szkoda, że bez porozumienia z miastem. Ale cała sprawa doskonale pokazuje źródło tego typu problemów - urzędniczą opieszałość* i powykręcaną po polsku biurokrację. Każdy kolejny dzień, który urzędnik spędza na wypełnianiu kolejnych druczków to krok bliżej do popadnięcia zniszczonego budynku w kompletną ruinę, niemożliwą do uratowania. Pytanie tylko, jaką lekcje wyciągną z tego władze. Czy nadal będą wypowiadać się o squattersach ja o przestępcach, czy zastanowią się, jak zapobiec nielegalnym przejęciom budynków w przyszłości? I bynajmniej odpowiedzią nie są tu ogrodzenia, monitoring, ani ubrani na czarno groźni ochroniarze. *Przykładem urzędniczego absurdu niech będzie tutaj wydanie duplikatu decyzji o wydaniu NIP-u - urzędnik ma 7 (słownie : SIEDEM!) dni na wydanie takiego papierka, którego druk zajmuj kilka sekund, a wyciągnięcie go z systemu - kolejne parę minut. Siedem dni! Nic dziwnego, że sprawy zrujnowanych (miejskich!) budynków ciągną się latami.
sobota, 12 września 2009
Pamiętajcie o ogrodach
Przy Błoniach odbył się dzisiaj protest przeciwko wycince drzew w ciągu Al. 3go Maja. Zebrało się mnóstwo ludzi, można było podpisać list do ZiKIT-u. A w tym samym czasie, przy ulicy Dunin-Wąsowicza wyrżnięto topolę, która była tam odkąd pamiętam. Bez zapowiedzi, bez pytania, bez liczenia się z kimkolwiek.
Władze miasta najwyraźniej ciągle nie mogą przyswoić myśli, że drzewo może coś dla kogoś znaczyć. Jedyna nadzieja w tym, że ZiKIT posłucha głosu grupy zapaleńców, którzy opasali dziś drzewa "krwawymi" prześcieradłami. |